niedziela, 5 sierpnia 2007

Makabra

Co robisz? Dlaczego mi zabierasz? Co ja Ci zrobiłem? Nie wiesz. Skoro ty nie wiesz, to skąd ja to mam wiedzieć. Dobra już, dobra. Zabieraj. Przeżyje.

Acha. Teraz już nie chcesz? Mam sobie zatrzymać. Typowe. Co co? Nie, nie, nic nie mówiłem. No już dobrze, dobrze, nie smuć się. Wcale tak nie myślałem. Nie porównuje Cię do innych. Moja wina. Przepraszam.

Tak. Mhm. Tak. Taak. Nie. Nie. Mhm. Ale o co Ci chodzi? Przecież rozmawiam z Tobą, dlaczego nie mogą się po prostu zgadzać z tobą i odpowiadać zwięźle? Nie, nie olewam Cię.

Gdzie idziesz? Tak, wiem, że na wychodzisz z domu, ale gdzie? Eeh, dlaczego uważasz, że mnie to nie obchodzi. Przecież sie pytam a to świadczy, że jednak mnie to obchodzi. No dobrze. Idź. Uspokój się. Dobrze się składa, przez ten czas porobię sobie swoje rzeczy. Ale proszę, nie krzycz na mnie, że nie chce iść z Tobą.

Halo? Cześć, gdzie jesteś? Acha... Ja? Ja w domu siedzę. Nie, nie przyjadę. Za daleko. Oj. To nie ma sensu, po prostu za daleko a ja jutro rano muszę wstać. Posprzątać trzeba. Po czym? Po sobie, po Tobie. Nie, nie o to mi chodzi. Ja nic nie sugeruje. Po prostu samo się nie posprząta. No dobra. No to cześć.