czwartek, 9 sierpnia 2007

Bajki robotów

Wyszedłem z kuchni ciągnąc za sobą dość spory wózek na którym stały podłączone szeregowo akumulatory. Gdy podchodziłem do AA27 ten przyjmował gości, dwóch z serii AA i jednego z serii AE. Numerów nie pamiętam bo tyle się przewinęło tych maszyn w ciągu ostatniego tygodnia, że przestałem próbować zapamiętywać. Mój protektor (bo tak każą się nazywać) co chwile przesyła mi listę kolejnych gości, godziny przyjścia, godziny ładowania, godziny wyjścia. Najważniejsze to trzymać się harmonogramu a wszystko będzie dobrze.

Najtrudniejsze były początki. Dla nich dokładność jest bardzo istotną sprawą, trzeba dokładnie i punktualnie wykonywać ich polecenia. Dlatego mam specjalny zegarek, zsynchronizowany z ich czasem. W ten sposób trzymam się tolerancji 3 sekundowej. Gdy jest się dostatecznie zdyscyplinowanym po wykonaniu obowiązków można robić co dusza zapragnie. Ale w momencie niedopilnowania kara jest bolesna.

Nie wiem dlaczego Oni to robią. Chyba z czystej złośliwości i pokazania swojej władzy. Przecież ich urządzenia z powodzeniem i o wiele lepiej wykonywały by te wszystkie prace niż człowiek. Albo te nieszczęsne akumulatory. Wiele typów, niektóre stare, wyciekające, utleniające się, a niektóre nowe. Mierzyłem napięcia, czasami mało Wolt, a czasami ogromnie dużo. Zachowują się tak jakby smakowały prąd. Albo te wizyty, stoją tak w milczeniu koło siebie i porozumiewają się poprzez sieć. Równie dobrze mogły by to robić w odległości tysięcy kilometrów. A jednak, przemieszczają się, odwiedzają się. Ostatnio po prostu taki okres, jak co miesiąc. Parę dni ciągłych wizyt.

Trzymają nas w odosobnieniach. Nie pozwalają się kontaktować między sobą. Izolują. Dzięki temu czujemy się słabi. Nie potrafimy się przeciwstawić. Nie wiadomo ile ich jest, nie wiadomo ile nas jest. AA27 nigdy nie próbował ze mną nawiązać większego kontaktu. Wydaje mi tylko polecenia. Kiedyś próbowałem mu odpisywać, pytać się, dlaczego, po co? Ale otrzymywałem suche odpowiedzi. "Informacje nieistotne".

Parę tygodni temu znalazłem jednak lukę w ich zabezpieczeniach. Przynajmniej tak myślę. Niedługo sprawdzę czy mam racje. Nie wolno się poddawać.