niedziela, 1 lipca 2007

"Dzień dobry"

"Dzień dobry" powiedział jeden do drugiego. Cisza. "Dzień dobry. Dlaczego nic mi nie odpowiesz?". Cisza. "No trudno." Jeden pomyślał sobie, że drugi widocznie ma zły dzień i zabrał się za sprzątanie. W końcu dzisiaj na kontynencie wszyscy sprzątają. Taki dzień sprzątania. Dzień jak co tydzień. Trzeba od czasu do czasu posprzątać, bo jak się tego nie zrobi to w końcu zagubisz się i nie odnajdziesz.

Drugi nie sprząta, nie chce, buntuje się. Jeszcze nie dojrzał do tego, że to jest dobre dla Niego, nie rozumie tego ale w końcu kiedyś zrozumie, każdy to musiał przejść. W ogóle drugi jest jakiś nieprzystosowany do życia na kontynencie, jeszcze się opiera. Pamiętamy jednak, że każdy ma prawo robić ze swoim życiem co chce. Nie można naciskać. Presje zawsze prowadzą do nieszczęść.

Wieczorem wszyscy wychodzą z domów. Zbierają się na lokalnych placach. Czasami są to miejsca, gdzie wokoło sama przyroda. Drzewa. Krzaki. Trawa. Czasami jest to betonowa płyta wokoło wielkich budynków przysłaniających niebo. Na tych spotkaniach można robić różne rzeczy. Jedni zbierają się wokoło boisk. Graja w piłkę, koszykówkę, siatkówkę, w szachy, warcaby a nawet monopol. Inni siedzą i rozmawiają, opowiadają co się działo u nich w życiu. Jedną z głównych zasad tych spotkań jest poznawanie ludzi. Tutaj nieśmiali są zaczepiani przez śmiałych. Smutni są rozweselani przez wesołych. Dobrze radzący sobie w życiu pomagają niezdarnym. Wysportowani ćwiczą z otyłymi. O tej godzinie ludzie przytulają się do nieznajomych. Milczą. Płaczą. Uśmiechają się.

Drugi pójdzie wieczorem na jedne z tych spotkań. Lubi to. Jeden też tam będzie. Uśmiechnie się wtedy do niego i powie jeszcze raz "Dzień dobry".